Za10groszy.pl – spełnienie marzeń

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestEmail this to someone

Ostatnio miałam dosyć dziwny, ale ciekawy sen. Pewnego słonecznego dnia spacerowałam po parku. Ale to nie był zwykły park. Liście na drzewach nie były zielone, lecz kolorowe – różowe, fioletowe, czerwone. Latające nad głowami ptaki wydawały cudowne dźwięki. Wiewiórki nie bały się ludzi, a wręcz przeciwnie – podchodziły do nich i wskakiwały na ręce. Ludzie też byli inni. Wszyscy spacerowali z uśmiechem na twarzy.

W moim śnie, w dużym budynku za jednymi drzwiami  były bony, za drugimi telewizory, za trzecimi zaś konsole, telefony…Kraina pełna niespodzianek!

W pobliżu dróżki, którą szłam, leżał wielki worek. Nie wiedziałam, co to jest. Niepewna tego, co zobaczę, otworzyłam. W środku znajdowało się bardzo dużo małych monet. To nie były pieniądze, lecz coś innego. Na każdej był napis “bid”. Nie wiedziałam, do czego służą te “bidy”, więc zamknęłam worek. Zauważyłam na nim narysowaną mapkę, która prowadziła do jakiejś wielkiej fabryki. Widniał na niej napis “za10groszy – Spełnienie Marzeń”. Nie wiedziałam, co to jest, aczkolwiek postanowiłam tam pójść z zarzuconym na ramieniu workiem. Myślałam, że będzie ciężki, ale okazał się lekki jak piórko.

28listopadaMFGdy doszłam na miejsce, moim oczom ukazał się wielki, ładny budynek. Bałam się wejść do środka, ale postanowiłam zaryzykować. Niesamowite! Było tam nieprawdopodobnie dużo pokoi, a przede mną stała gablota z regulaminem oraz ludzie, którzy wszystkim wszystko tłumaczyli i pokazywali, gdzie grać. Podeszłam do jednej osoby z personelu i zapytałam, o co w tym wszystkim chodzi. Wytłumaczyła mi, że za każdymi drzwiami są jakieś przedmioty. Za jednymi bony, za drugimi telewizory, za trzecimi zaś konsole, telefony itd. Powiedziała, że trzeba mieć bidy, aby grać. Miałam cały wór, więc spróbowałam swojego szczęścia, biorąc udział w Aukcji o bon. Otworzyłam drzwi i ujrzałam kilkadziesiąt osób oraz kilkaset tysięcy wszelakich bonów i kart. Pomyślałam, że na początku trochę popatrzę. Bony były posegregowane w kupki. Moją uwagę zwrócili ludzie siedzący przy stoliku, na którym leżał bon Sodexo. Nad stolikiem wisiał zegar, ale jakiś inny niż te, które są w naszym świecie. Odmierzał sekundy do końca aukcji. Zostało 10 sekund, gdy pierwsza osoba położyła 3 bidy, a za nią następne. Ludzie na pewno się nie widzieli, bo walczyli do samego końca i nie dostrzegali zaciętości na twarzach innych. W pewnym momencie zostało tylko dwóch uczestników. Jeden z nich zawołał jakiegoś robota, włożył do niego 150 bidów i odszedł od stołu. Automat walczył za niego. Wszyscy obecni mieli na rękach specjalne zegarki, na które dostawali powiadomienia.

Bony były posegregowane w kupki. Moją uwagę zwrócili ludzie siedzący przy stoliku, na którym leżał bon Sodexo. Nad stolikiem wisiał zegar, ale jakiś inny niż te, które są w naszym świecie.

Zaczęłam grać na innej aukcji, a moją przewagą było to, że wszystko widziałam. Tak, jakbym miała jakąś moc, a do tego miałam też cały wór bidów. Do aukcji o bon 100 zł zostało 30 sekund. Usiadłam na krześle i zaczęłam grać. Ja, wszystkowidząca, wiedziałam, że przeciwnicy mają mało bidów. Jako pierwsza wyłożyłam swoje 3 bidy i tak zaczęła się gra. Po kilku przebiciach wygrałam pierwszą aukcję. Na moim zegarku pojawiła się wiadomość, że nagroda już znajduje się przy wyjściu do odbioru. Ta aukcja była łatwa, dlatego poszłam do następnej. Zaczęłam licytować telefon, telewizor i perfumy. Wszystkie aukcje wygrałam, co było dość zaskakujące, ale cieszyłam się. Dostałam komunikat, że więcej nie mogę grać, bo mam limit pięciu aukcji. Poszłam do wyjścia, zapłaciłam za wszystkie rzeczy i wzięłam je do domu… Obudziłam się. Szkoda, że był to tylko sen…

Pozdrawiam wszystkich grających: zwycięzców i poległych.


Autor:

Udostępnij Ten Post Na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.