Gdy dwóch się bije…

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestEmail this to someone

Obserwując różne aukcje można zauważyć pewną tendencję, która jest stała. Z początku wszyscy licytują ręcznie, a gdy wreszcie nikt nie decyduje się na kliknięcie, wpadają automaty. Najlepsza jest sytuacja w której tą drogą idą tylko dwie osoby.

Obserwując z boku licytację, warto jest policzyć sobie 45 kliknięć i włączyć się pod sam koniec. Najlepiej ręcznie, badając tym samym, czy dany użytkownik jest bardzo zaangażowany w aukcję i przedłuża licytację poprzez “zmianę ustawień”, czy też rezygnuje z dalszej walki i wtedy możemy wygrać rzutem na taśmę. Problem pojawia się wtedy, gdy podczas liczenia ktoś nagle zmienia ustawienia i zabawa zaczyna się od początku.

Często ma miejsce sytuacja, w której użytkownicy na zmianę, co parę przebić, chcąc być na czele peletonu zmieniają ustawienia. Warto zaznaczyć, że wcale nie oznacza to kolejnych 45 przebić, ponieważ można zmieniać ustawienia, nie posiadając odpowiedniej liczby bidów. Wtedy robi się rywala w tak zwanego konia :).

Nigdy też nie przewidzimy, ile ktoś ustawił przebić na początku aukcji, ponieważ nie zawsze jest to stała liczba 45 uderzeń

Nigdy też nie przewidzimy, ile ktoś ustawił przebić na początku aukcji, ponieważ nie zawsze jest to stała liczba 45 uderzeń. Mnie udało się raz włączyć do aukcji przy kwocie około 6zł i zniechęcić jednego z rywali. Później szedł już cios za ciosem, ale byłam w tej lepszej sytuacji, że weszłam do aukcji znacznie później. Mogłam się tym samym domyślać, że mam większy arsenał bidów i przy odrobinie szczęścia uda mi się wygrać.

Jednak czasem zdarza się tak, że już “witamy się z gąską”. Już myślimy o tym, co zrobimy z wygraną i nagle w okienku pojawia się nowy, ambitny automat, chcący nam zabrać wygraną sprzed nosa. Nie jest to sytuacja przyjemna… jest wręcz okrutna, ale przecież każdy z nas walczy o wygraną. Czasem lepiej poczekać, aż przeciwnicy się “wypstrykają”. Zajrzeć w zakładkę “statystyki”, by mniej więcej zorientować się w czasie aukcji podobnego przedmiotu i włączyć się na “przewidywanym finiszu”.

Ostatnio jakoś podchodzę z większym rozsądkiem do aukcji i wolę poobserwować, przy okazji poznając strategię różnych użytkowników

Udało mi się wygrać kilka razy. Ostatnio podchodzę z większym rozsądkiem do aukcji i wolę poobserwować, przy okazji poznając strategię różnych użytkowników. Z czasem pewne twarze-awatary stają się znajome i człowiek już wie, z kim nie warto się bić, a kto bardzo szybko odpuszcza. Dobrze jest troszkę posiedzieć przed ekranem, zanim na coś się zdecydujemy i odczekać, aż inni stracą troszkę bidów. Wtedy zwycięstwo jest zdecydowanie bardziej satysfakcjonujące. Nie chodzi przecież tylko o wygraną, ale też o to, by inni troszkę przy okazji stracili i stawali do kolejnych aukcji z mniejszymi zapasami bidów.

 


Autor:

Udostępnij Ten Post Na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.