Szalone dwa dni!

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestEmail this to someone

W tym artykule chcę podzielić się z Wami moimi sugestiami na temat tego jak ważna w Naszym „aukcyjnym biznesie” jest wytrwałość. Otóż moje ostatnie dni miały w sobie kilka przykładów, które bardzo dobrze mi to udowodniły.

Jak każdego dnia o poranku, zastanawiałem się, w której części dnia będę walczył o m.in. nowe pakiety bidów. Ostatnio zaobserwowałem, że czas między godziną 11:00 a 14:00 jest bardzo dobry na „łowy”. W związku z tym, postanowiłem ten pomysł wykorzystać. Była godzina 11:30. Standardowo pierwsze dwie licytacje bacznie obserwowałem, aby zorientować się czy na serwisie jest duży ruch. Pierwsza licytacja: 6 graczy, każdy aktywnie przebija, jednym słowem „szaleństwo”. Drugie starcie: 4 uczestników, aktywne przebijanie na początku i nagle… pojawiają się 3 automaty! Nie chciałbym być jednym z nich! Minimum 90 poświęconych bidów, a tylko jeden z nich masz szansę na wygranie pakietu 100 bidów! Godzina 12:00, przychodzi czas na „Moją” licytację! 

Zaobserwowałem, że czas między godziną 11:00 a 14:00 jest bardzo dobry na „łowy”. 

Jestem tym bardzo podekscytowany i jednocześnie trochę zdenerwowany! 20 sekund do rozpoczęcia! Z obawy o wynik przez moją głowę przechodzą myśli o nieprzystąpieniu do licytacji, aby uniknąć ewentualnej straty! Pojawia się lekki mętlik w głowie! „Może jednak o tej godzinie sporo ludzi będzie miało przerwę w pracy i też będą licytowali” – taka myśl pojawiła się w mojej głowie na 10 sekund przed rozpoczęciem „bitwy”! 3…2… i w końcu zdecydowałem się na przebicie! Byłem trzecim przebijającym. Trochę się uspokoiłem. Jak na razie jest 3 graczy. Każdy przebija po kolejnym razie! Aby nastraszyć rywali i szybko zgarnąć wygraną, ustawiłem AUTOMAT. Znowu opanowują mnie lekkie nerwy.  „Oby tylko nikt nie ustawił automatu razem ze mną” – powiedziałem po cichu pod nosem. Do licytacji dochodzą kolejni gracze. Jest Nas w sumie 6. Przebijają się nawzajem… a mój AUTOMAT milczy! Zaczyna opanowywać mnie lekkie zdenerwowanie! Około 6 kolejnych przebić minęło i pojawia się mój automat ale… razem z nim dwa kolejne. Przeżyłem lekkie rozczarowanie, ale od razu musiałem się otrząsnąć. Dokonałem zmiany ustawień automatu na 16 przebić, żeby znowu wystraszyć graczy. Pozostały Nam już tylko dwa przebicia, za moment jedno… i jeden z rywali też dokonuje zmiany ustawień. 

Jestem tym bardzo podekscytowany, zostało tylko 20 sekund do rozpoczęcia Aukcji! 

W tym momencie spasowałem, aby nie stracić więcej bidów. Po tej sytuacji mój nastrój bardzo opadł, ale postanowiłem nie odpuszczać i w przeciągu kolejnych kilkunastu godzin zrewanżować się. Zaplanowałem aukcje w godzinach nocnych (bliżej ranka niż wieczoru). Przed snem nastawiłem budzik na 4 nad ranem. Zasypiałem z pozytywnym nastawieniem i pełen nadziei na wygraną. Nocne „zdobywanie” bidów też się nie powiodło, ponieważ kilka osób miało bardzo podobne plany do mnie i tylko czekali na okazję aby wykorzystać „niby” niezatłoczony w tym czasie serwis. Na samym początku pojawiły się 2 automaty oprócz mojego, czyli powtórka sytuacji z poprzedniej rozgrywki. Trochę się tym zdołowałem, ale postanowiłem spróbować ostatni, trzeci już raz.  Kolejny dzień, godzina około 12:30. „Teraz albo nigdy”! „Musi się udać”! „To jest Mój czas!” Tak myśląc, motywowałem się do działania i pozytywnie nastawiałem do najbliższej licytacji.

Tym razem postanowiłem poobserwować tylko jeden pojedynek. Co ciekawe, ten pojedynek był bardzo ekscytujący i było w nim sporo graczy, a przede wszystkim nie było żadnego AUTOMATU co bardzo mnie dziwiło. Po analizie poprzedniego „pojedynku” standardowo miałem trochę obaw, ale zdecydowanie chwyciłem myszkę i kliknąłem „przebicie” w najbliższej aukcji, która zaczynała się za 2 minuty. Byłem pierwszym przebijającym. Ustawiłem też natychmiast automat, aby szybko zakończyć zwycięstwem ten pojedynek. Na 1 minutę przed rozpoczęciem do „meczu” dołączyło się 2 innych graczy, na 30 sekund przed, kolejny jeden. 3…2…1…i zaczynamy! 

Mój automat zadziałał! Kolejny pakiet bidów należał do mnie.

Jak na razie mój automat nie zadziałał, bo aktywnie inni przebijali w zwykły sposób. Raz za razem. Aby przyśpieszyć działanie automatu, Ja również przebiłem „normalnie” jeszcze raz. Po raz kolejny serii przebić dokonali przeciwnicy. No i stało się… automat zadziałał! I tylko Ja miałem go włączonego! ŚWIETNIE! IDEALNIE! Teraz byłem pewny tego, że reszta graczy wystraszy się i ani razu nie przebiją! Widniałem jako zwycięzca. Do zakończenia licytacji zostało 7 sekund! Już zacierałem ręce z podekscytowania! 6…5…4…3…2…1… i WYGRANA! Nareszcie kolejny pakiet bidów należał do mnie! I to dosłownie za kilkadziesiąt groszy ☺ Dzięki tej sytuacji wiem, że nigdy, PRZENIGDY, nie należy się poddawać i zawsze trzeba wierzyć do końca w sukces! Życzę Wam równie ekscytujących licytacji i wielu zwycięstw!


Autor:

Udostępnij Ten Post Na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.