Powroty z wakacji

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestEmail this to someone

Wakacje już dawno za nami. No cóż, taka już kolej rzeczy. Powroty do pracy, do szkoły. Miło byłoby poleniuchować jeszcze troszeczkę. Ale powrót do rzeczywistości wcale nie musi być przykry – wręcz przeciwnie.

Opowiem Wam o moim powrocie do pracy. Na przełomie sierpnia i września korzystałam z dobroci natury, rozkoszując się promieniami słońca (na szczęście pogoda dopisała). Dwa tygodnie lenistwa, wspaniały czas. Siedząc teraz w pracy pewnie myślicie, czemu urlop tak szybko mija? Zrobiłam sobie takie postanowienie: na urlopie zero komputera, internetu itd. Nie zaglądałam nawet na stronkę “za10groszy”. Uwierzycie? Ponieważ nie wiodło mi się ostatnio w licytacjach, postanowiłam trochę spasować i złapać oddech. Chociaż rzadko trzymam się zasad, ta wyszła mi rewelacyjnie. Zero grania. Choć wygrane kusiły. Niestety czas błogiego spokoju minął i znów siedzę w pracy. Myślę sobie “zajrzę na stronę, pooglądam nagrody, zobaczę co nowego”. Wypadałam z obiegu więc nie przymierzałam się do żadnych licytacji. Ku mojemu zaskoczeniu w skrzynce mailowej czekała wiadomość. Przyznano mi darmowe bidy. Musiałam jedynie w ciągu 48 godzin aktywować kod i tak wzbogacę się o 100 bidów. Nie zastanawiając się długo, wpisałam kod. Udało mi się dosłownie w ostatniej chwili, gdybym otworzyła serwis za kilka godzin, bidy przeszłyby mi koło nosa. 100 bidów – dużo a zarazem niewiele. Pomyślałam na automat za mało, spróbuję przebijać ręcznie, nie odmówię sobie odrobinki ryzyka, pobawię się troszkę. Nie dziwiło mnie, że bidy uciekały. Zostało ich zaledwie 22. Myślę, ustawię automat. Pojawiła się okazja na bon 50 zł. Ustawiłam automat i wylogowałam się. Bez większej nadziei na wygraną wróciłam do swoich obowiązków. Przy zapale graczy, którzy ustawiali na wszystko automaty i inwestowali dużo więcej bidów niż mój pakiet, praktycznie nie miałam szans. Po pół godzinie znów logowanie i….. SUPER!!!! WYGRAŁAM!!!

Niesamowita sprawa. W sumie nieduża wygrana, a tyle radości, tym bardziej, że szkoła i przedszkole nieźle dały mi się we znaki pod względem finansowym i w portfelu widać dno. W dodatku nic mnie to nie kosztowało. Jeden gracz na upartego przebijał ręcznie, gdyby tylko wiedział ,jak blisko był wygranej. Cieszę się, że nawet po dłuższej przerwie nie wyszłam z wprawy! Wpadam z powrotem na orbitę i zaczynam zabawę. Wiecie co, tak sobie myślę, że kto raz posmakował wygranej, ten nie odpuści i będzie grał dalej. Życzę Wam dobrej zabawy i radości z wygranych i nie żałujcie wakacji za rok będą następne.


Autor: wellbid

Udostępnij Ten Post Na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.