Dziecinnie proste

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestEmail this to someone

Był deszczowy poniedziałek, zbliżała się godzina 16.00. Odebrałam po pracy dwójkę dzieci i zaczęłam szykować obiad, bo niebawem miał wrócić mój mąż. Rano ustawiłam automat w aukcji o parowar i byłam niezwykle ciekawa, jakim rezultatem zakończyła się aukcja.

 

Często tak robię i później siedzę w pracy jak na szpilkach. Nawet jeśli w późniejszym czasie nie wygrywam, to przez ten cały czas, dopóki nie sprawdzę wyniku aukcji, czuje się zwycięzcą. Niestety przegrałam, ilość przebić mojego automatu okazała się niewystarczająca. Pomyślałam, że chyba już nigdy nie wygram.  Nie mogłam zrozumieć jak to możliwe, że niektórzy wygrywają takie wspaniałe rzeczy za grosze, a ja mimo pełnego budżetu bidów nie jestem w stanie wygrać żadnej licytacji. Próbowałam wszystkiego, licytowałam o każdej porze dnia i nocy, używałam automatów, przebijałam ręcznie, atakowałam odważnie na starcie, wyczekiwałam i wszystkie moje starania na nic. Zostawiłam laptopa, włączyłam dzieciom bajkę i poszłam szykować obiad. Moje maluchy są w wieku dwóch i trzech lat, więc taki układ idealnie im odpowiadał. Obiad był już prawie gotowy, poszłam sprawdzić, co słychać u dzieci i coś zdecydowanie było nie tak. Zaczęły bawić się myszką, bo przez przypadek uruchomiły przeglądarkę, na której była włączona strona za10groszy.pl. Spodobały im się kolorowe awatary użytkowników oraz to, że co chwilę zmieniały się obrazki. Dzieci zaczęły klikać na obrazki i na wszystkie przyciski. Jak się okazało, przypadkowo chłopaki włączyli automat na aukcji o telefon komórkowy. Była to Aukcja Express, a automat ustawili standardowo na 45 przebić. Byłam zła, bo oznaczało to niepotrzebną stratę bidów. Już myślałam, co mam teraz zrobić, gdy zobaczyłam na monitorze napis ”Zakończona”. Wygrałam! To znaczy moi synowie wygrali. Jak to możliwe, że dorosła kobieta, która spędziła na serwisie aukcyjnym dwa lata nie może wygrać choć jednej aukcji, a dwójka maluchów wygrywa aukcję o telefon w godzinach, kiedy najwięcej ludzi jest zalogowanych na stronie serwisu?! Nieprawdopodobne, oszalałam ze szczęścia. Gdy mąż przyszedł z pracy, opowiedziałam mu o wszystkim. Nie był zaskoczony, bo nasze dwa urwisy stać na wiele. Na tym jednak nie koniec, mój mąż zainteresował się, jak to zrobili, więc pokazałam mu, na czym polega licytacja w serwisie. Chwile popatrzył, coś tam pogadał pod nosem i ustawił automat na aukcji o golarkę. Ponownie się wściekłam, ponieważ nie zdawał sobie sprawy, że 45 bidów sporo kosztuje. Nie chciałam mu jednak tego tłumaczyć, bo dowiedziałby się, ile pieniędzy przeznaczam na grę :). Poszłam do kuchni, lecz po kilku minutach mąż zawołał mnie ponownie do laptopa. Przyszłam i okazało się, że on też wygrał! Tego było za wiele, zostałam podwójnie upokorzona. Cieszę się z tych wygranych, ale muszę przyznać, że moje dotychczasowe strategie były bezsensowne. Czasami trzeba zapomnieć o wszystkich kalkulacjach i liczyć na szczęście. Nawet najlepsza strategia na nic się zda, kiedy mamy pecha. Pozdrawiam wszystkich i życzę albo samych wygranych aukcji albo tak uzdolnionych dzieci i męża!


Autor:

Udostępnij Ten Post Na

1 Komentarz

  1. tylko pozazdrościć dzieci trzeba w siebie wieżyc a na pewno się uda powodzenia

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.