Polana – wyobrażenie

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestEmail this to someone

Przeglądając bloga wpadłem na wpis niejakiego Eryka, który porównywał użytkowników serwisu… do hien. Wtedy pomyślałem sobie: a może nie tylko użytkownicy zasługują na porównanie? Może wszystko, co tworzy serwis jest mikroświatem?

Strona przypomina polanę: falujące trawy, co jakiś czas jeziorka, kilka drzew na środku i… drapieżnicy. Mnóstwo drapieżników. Pewnie większość już rozumie mój tok myślenia: tak, drapieżnicy to użytkownicy. Widzimy młodziutkie okazy, niepewnie rozglądające się po polanie. Widzimy też wielkie bestie, groźnie szczerzące zęby i z profesjonalnym błyskiem w oku szukające ofiary. Widzimy rozmaite stworzenia: większe i mniejsze, przestraszone i całkiem pewne siebie, zadowolone lub rozgoryczone. A wszystkie lgną do drzew na środku polany. Tych drzew widzimy kilka. Wielkie, rozłożyste, sięgające niemal nieba. Między tysiącami liści widzimy zaś wielobarwne, kolorowe ptaki. Stoją sobie, mierząc wzrokiem drapieżniki zebrane pod nimi i czekają. Czekają na coś… A potem się zaczyna. Jeden z zuchwalców rzuca się na ptaka, ten jednak podlatuje wyżej i czeka, czy napastnik skoczy wyżej, czy się wycofa. Tak jest z każdym ptakiem, a im ptak piękniejszy, tym więcej drapieżników się po niego rzuca. No i tu widzimy ryzyko: im wyżej podleci ptak, tym wyżej musi skoczyć drapieżnik, a tym samym czekać go może boleśniejszy upadek. Jednak ryzyko się opłaca, najlepszy z napastników dopada ptaka, ciesząc się ze swojej wygranej. Nieco dalej od drzew jest jezioro. Często młode osobniki nie są w stanie doskoczyć nawet do najniżej położonych ptaków, a to dlatego, że brak im sił z pragnienia. By móc konkurować, muszą one ugasić pragnienie wodą z jeziora. Jednakże, woda nie jest za darmo, a łyk życiodajnego płynu kosztuje.

Zadziwiające jest zachowanie niektórych drapieżników. Polują one z niesamowitą precyzją na najpiękniejsze ptaki, by wykorzystać je jako zapłatę i ugasić pragnienie, potem znów ruszają na łowy, łapiąc jeszcze wiele innych okazów . Z reguły kończy się to tym, że drapieżnik zyskuje wiele nowych ofiar, sam nie tracąc nic… lub tracąc wszystko. A wy, użytkownicy, gdzie byście się umieścili? Czy jesteście tymi “królami”, którzy już mają w zanadrzu sporą ilość zdobyczy? Czy może jeszcze się wahacie przed pierwszym łykiem z jeziora? Pozdrawiam, MarcinP32!


Autor:

Udostępnij Ten Post Na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.