Młody też może wygrać ze starym wilkiem

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestEmail this to someone

Jestem użytkownikiem serwisu już od dłuższego czasu i przy okazji różnych spotkań wśród rodziny lub znajomych często schodzimy na temat serwisu za10groszy.

Czasami przez przypadek, bo ktoś zwróci uwagę na jeden z elementów wyposażenia domu i zapyta o jego cenę. Gdy wszystko tłumaczę, bywa, że widzę zdumienie po stronie rozmówcy lub zaciekawienie tematem.
Wiele z osób zainteresowanych taką formą zakupów zostało użytkownikami serwisu właśnie po rozmowie ze mną. Powiem jednak wprost: nigdy nie zdarzyło mi się namawiać kogoś lub zachęcać do kupowania i gry na za10groszy. Wręcz przeciwnie, ze względu na bliskie relacje czasami ostrzegam ich o możliwości poniesienia strat poprzez niewłaściwą taktykę, zbyt impulsywne działania lub po prostu brak szczęścia.
Niestety, pomimo moich ostrzeżeń wielu woli przekonać się na własnej skórze, jak naprawdę jest. Najczęściej, kiedy spotkam taką osobę po pewnym czasie, dowiaduję się, że wygrała jeden lub dwa bony po czym zrezygnowała. Powody, jakie podają są różne: brak czasu, brak pieniędzy, brak szczęścia. Ostatnio moja bliska przyjaciółka zainteresowała się tematem za10groszy, kiedy płaciłam w sklepie bonami Sodexo. Zaproponowałam jej, że jeśli chce spróbować, niech dokona rejestracji, spróbuje wygrać bon na debiucie, zobaczy, jak to wygląda i dopiero wtedy zdecyduje, czy warto grać dalej. Bałam się nieco o nią, bo wiem, że w życiu postępuje bardzo impulsywnie.

Nie opuszcza mnie teraz myśl, że uczeń przegonił mistrza

Minęły dwa dni, kiedy zadzwoniła do mnie, aby pochwalić się wygraniem karty podarunkowej Sodexo. Skorygowałam ją szybko, mówiąc że to nie karta tylko bon Sodexo, po czym nastała chwila ciszy i w słuchawce usłyszałam potwierdzenie: „No chyba tak może coś przekręciłam w nazwie”. Odpowiedziałam: „No widzisz, bon na 50 złotych już masz, więc możesz próbować coś więcej”. Wtedy usłyszałam nagły sprzeciw: „Jakie 50 złotych? Ja wygrałam 4 stówy Sodexo!”. Poczułam zdumienie, brakowało mi słów, by to skomentować. Kiedy ja zaczynałam od skromnych wygranych bonów o wartości 50 złotych, czasami wygrywałam a czasami nie, podchodząc do wielu aukcji. Tymczasem ona, bez żadnego doświadczenia, znajomości graczy i pewnie niewielkiej obserwacji zdobywa kartę wartą 400 złotych bez większego wysiłku. Okazało się, że na Aukcji Debiut nawet nie wystartowała, ale szczęście jej dopisało gdzie indziej.
Nie opuszcza mnie teraz myśl, że uczeń przegonił mistrza. Okazuje się, że na na za10groszy wszystko jest możliwe. Wszystko dlatego, że taktyka na nic nam się zda, kiedy brak nam odwagi do zdecydowanych posunięć i odrobiny szczęścia. I właśnie na szczęście, niedługo po tym fakcie wygrałam perfumy, więc udało mi się choć trochę podbudować swoją reputację.


Autor:

Udostępnij Ten Post Na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.