EURO spoko?

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestEmail this to someone

Subiektywna ocena organizacji meczu we Wrocławiu. Ostatnio byłem na meczu naszych grupowych rywali Czechów z Grekami we Wrocławiu. Z Katowic jest stosunkowo niedaleko i łatwy dojazd A4. Trochę z duszą na ramieniu wyjechałem 5 godzin przed początkiem spotkania czyli koło 13.00 – przecież na bramkach stracę przynajmniej godzinę – pomyślałem.

Okazało się, że nie taki diabeł straszny jak w mediach go przedstawiają. Wjazd na autostradę zajął około 5 minut – spoko – zjazd z autostrady zajął tyle, ile pali się papierosa :D.

Już na bramkach wszystkim udzieliła się atmosfera sportowego widowiska, trąbiące samochody w rytm piłkarskich przyśpiewek. Samochody na czeskich, słowackich i polskich tablicach rejestracyjnych zgodnie “klaksoniły”. Dojazd na sam stadion zajął kolejne 15 minut, czyli szybka piłka.

Stadion zapełniał się z każdą minutą, nie było żadnych przestojów i wszyscy sprawnie docierali do swoich miejsc. 

Ponieważ miałem przepustkę na wjazd w okolice stadionu chwilkę trzeba było poczekać na zeskanowanie zezwolenia. Zanim to się stało podszedł do nas policjant z drogówki i z uśmiechem na ustach pokierował nas gdzie się udać, do Czechów czekających razem z nami podchodził czeski policjant – spoko.

Wjazd na sam parking był bezproblemowy, w środku trzeba było trochę kluczyć, ale to żaden problem ponieważ na każdym zakręcie i zjeździe stał steward z czerwoną latarką i wskazywał, gdzie jechać. Ponieważ mogłem zaparkować zaraz przy wejściu z parkingu na stadion to samo wypakowanie się zajęło tylko chwilkę. Przejście przez naprawdę dokładnie sprawdzające bramki, a w zasadzie wolontariuszy, nie trwało długo. Niestety kanapki, które mieliśmy ze sobą musiały pozostać w samochodzie.

Miejsca dla osób niepełnosprawnych znajdowały się dosłownie na wyciągnięcie ręki od murawy. Przy wejściu na sam stadion wolontariusze udzielali wskazówek zarówno w języku rodzimym jak i angielskim w razie potrzeby towarzyszyły też do miejsca docelowego. 2 godziny oczekiwania na samo spotkanie przeleciało nawet szybko.

Stadion zapełniał się z każdą minutą, nie było żadnych przestojów i wszyscy sprawnie docierali do swoich miejsc. Najbardziej jednak utkwią mi w pamięci greccy kibice, którzy mieli przeciw sobie cały stadion (ze mną włącznie), którzy nie ustawali w dopingowaniu swoich zawodników.

Mecz się rozpoczął. Oglądanie zmagania zawodników przy ogłuszającym dopingu w nieznacznej odległości od murawy jest bardzo fajnym przeżyciem. Chociaż bywałem już na meczach ligowych i pucharowych to jednak atmosfera Euro jest naprawdę spoko.

Mecz jak mecz, kibicowałem Czechom stąd się cieszyłem z wyniku. Atmosfera widowisko i organizacja moim zdaniem naprawdę na wysokim poziomie. Po zakończonym meczu opuszczenie stadionu i wyjazd na autostradę zajęło nam około 15 minut. Podsumowując Euro we Wrocławiu jest BARDZO SPOKO. Organizacyjny sukces. Teraz z niecierpliwością i rozbudzonymi nadziejami czekam na półfinał w Warszawie.


Autor:

Udostępnij Ten Post Na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.