Trzeba wiedzieć kiedy odpuścić…

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestEmail this to someone

Zarejestrowałam się w serwisie za10groszy.pl kilka tygodni temu. Po całodziennym śledzeniu aukcji i poznawaniu reguł tu obowiązujących, późnym wieczorem udało mi się wygrać pierwszą aukcję – była to prostownica. Wraz z kolejnymi wygranymi (choć nie było ich znów aż tak dużo;)) przyszły również pierwsze, dość bolesne przegrane, które usprawiedliwiałam powiedzeniem, że „kto nie ryzykuje, ten nic nie ma”.

Wielu rozpisuje się na tutejszym blogu – i słusznie – o strategii „hieny” oraz o licytowaniu według zasad fair play.  Mnie z kolei, po kilkutygodniowym funkcjonowaniu w serwisie, nasuwają się spostrzeżenia, że niektórzy nie potrafią, nie wiedzą lub nie mogą tak po prostu odpuścić. Gdy widzę aukcję, gdzie dwóch lub niekiedy trzech użytkowników bije się o bon o wartości 80 zł lub o perfum za 100 zł, co najmniej, jakby mieli wygrać mercedesa klasy A, to śmiać mi się chce. Jak sami wiecie, są aukcje, gdzie wartość przedmiotu została już dawno przekroczona, a mimo to trwa zacięta licytacja. Zastanawiam się wtedy, dlaczego któryś z „bijących się” o dany przedmiot nie zrezygnował kiedy jeszcze straty nie były aż tak duże? Zamiast tego, uczestnicy bezmyślnie doładowują automat, nie biorąc pod uwagę tego, że jeszcze na sam koniec na licytowany przez nich przedmiot przyczai się jakaś hiena i tyle będzie z całej walki. No chyba, że takimi graczami kierują jakieś wyższe ambicje i cele, o których ja nie mam pojęcia. Osobiście jednak wydaje mi się, że jest to zwykła zaciekłość i zawzięcie.

Najprostszym rozwiązaniem jest umiejętność powiedzenia „stop”. Jeśli widzimy, że ktoś zawzięcie się z nami licytuje, to może jednak warto odpuścić. Ja tak już wielokrotnie robiłam, choć przyznam, że z ogromnym żalem i bólem serca. Pojawiała się również myśl, by jeszcze doładować automat i licytować dalej, a może się uda… Lepiej jednak stracić część bidów i móc wziąć udział w następnej licytacji niż stracić wszystko bez żadnej pewności, że wygramy aukcję. Może innym taki sposób myślenia wyda się głupi, ale taka jest moja strategia, jeśli mogę w ogóle powiedzieć, że takową posiadam. Sądzę, że jest to jedyny sposób, żeby zachować twarz (i przy okazji bidy;)), a także sposób, żeby całkowicie nie uzależnić się od tego serwisu. Chyba lepiej wziąć udział w trzech aukcjach a wygrać jedną w naprawdę atrakcyjnej cenie niż przegrać wszystko na jednej lub nawet wygrać tę aukcję, tylko pytanie – jakim kosztem? Pamiętajcie: tylko spokój może nas uratować! Chciałabym się jeszcze odnieść do jednego, przyznam specyficznego dla mnie zjawiska a mianowicie czatu.

Starsi użytkownicy serwisu pisali wielokrotnie, że kiedyś czat był dużo ciekawszy, fajniejszy itd. Wprawdzie nie wiem, jak było kiedyś, ale jakoś nie mogę się nadziwić, czemu ma służyć czat prócz zastraszania innych użytkowników. Parę razy próbowałam wylicytować pakiet bidów. Chyba właśnie na tego typu aukcjach na czacie rozlega się największa „dyskusja”, choć właściwie nie zasługuje na takie miano. Na jakąkolwiek aukcję bidów nie wejdę, widzę tylko komunikaty: „To moje” albo „Nie odpuszczę”. A już najbardziej śmieszy mnie fakt, że robią to niemal zawsze ci sami użytkownicy, których nicków przez grzeczność nie wymienię – nawet jeśli jest takich aukcji pięć, jedna po drugiej. Zupełnie nie wiem czemu to służy, bo dla mnie to jasny komunikat, który mówi, że powinnam dać sobie spokój. Wydaje mi się, że takim osobom chodzi albo o zastraszenie, albo co gorsza szukają śmiałków, którzy będą sobie z nimi dogryzali na czacie i przy okazji licytowali „do upadłego”, bo szukają taniej rozrywki lub zastrzyku adrenaliny. Być może jestem tu za krótko, by zrozumieć tutejsze zwyczaje. Na dzień dzisiejszy jednak jest to dla mnie niezrozumiałe i co tu dużo mówić – po prostu pozbawione sensu. Na koniec życzę wszystkim użytkownikom udanych licytacji. Pozdrawiam:)


Autor:

Udostępnij Ten Post Na

1 Komentarz

  1. Hallo. Jestes tu za krótko i poprostu nie rozumiesz tu jeszcze kompletnie niczego .
    Nie wiem jakie sa twoje ambicje , jesli tylko zabawa to ok . Nikt cie nie straszy tylko ostrzega na bidówkach. To sa starzy wyjadacze którym ty i moze kiedys bedziesz :)pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.