Hulali po aukcjach … i pili kakao

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestEmail this to someone

Na stronkę za10groszy.pl trafiłem po tym jak… E nie, tak już było. O stronce za10groszy.pl dowiedziałem się od…Tak też już to leciało. Może po prostu: Witam wszystkich! Siedzę i myślę (przynajmniej tak mnie się wydaje), co by tu skrobnąć, bo w końcu potrzebuję tych cholernych BIDów, żeby tu o coś zagrać. Albo i nie potrzebuję, bo i po co. Jestem w tym serwisie już troszkę, chociaż ostatnio trochę spasowałem. Wiadomo, jak u większości, problemy zdrowotne. Mam tu na myśli tych, co dobijają do czterdziechy, bo życie zacina się już po trzydziestce albo inne. A jak to wszystko do kupy zebrać – to takie małe tsunami. Ale nawet największa fala kiedyś opada. Więc jestem – cieszycie się? 

Tak ostatnio zahaczyłem o pakiecik BIDów, myślę – zobaczymy, klik, klik, zakończona – o, nawet nie zdążyłem ziewnąć ani porannej kawy łyknąć. Wsunąłem ranne pantofle (gdyż walka była iście zacięta) i poczłapałem odbyć poranną naradę z szczoteczką do zębów. Kiedy powróciłem, zacząłem się zastanawiać i przypominać sobie stare aukcje o pakiety, gdzie czasami po trupach do celu trzeba było walczyć o swoje albo takie, gdzie dużo się wydawało na czacie na pogaduchy ze znajomymi, a na przebicie trzy BIDy i się aukcje wygrywało. A teraz? Fakt, zdarzają się aukcje spektakularne, jak ta, gdzie osiągnięto limit 100 000, a kolesie tłukli się dalej, bo nie mieli innego wyjścia. I jak to w życiu: „Dwóch się bije, kilku traci i tylko serwis się bogaci”.

Ale i tak dzisiejszym aukcjom o BIDy brakuje tego „czegoś”, tego dreszczyku emocji, który się udzielał nawet jeżeli się w aukcji udziału nie brało bezpośrednio. Serwis też już spoczął na laurach, kiedyś jeździł na spotkania ze swoimi użytkownikami, a teraz, kiedy uzbierał już armię większą niż ojciec dyrektor, to spasował. Miały być konkursy, a tu raptem na drugim i to reaktywowanym sztopnęło. Czat, tak jak powstał, tak ciągle te same oklepane teksty w użyciu – może warto by było to odświeżyć trochę, co? Na blogu jakoś też tak trochę powiewa nudą, kiedyś komentarze to dwa razy dziennie były zmieniane. Kiedyś często – gęsto udzielał sie Wjbleblee (chyba nie pomyliłem odmiany), do czasu aż poległ z kretesem. Każdy kiedyś spotka godnego przeciwnika, sam się o tym przekonałem na własnej skórze.

Ale co tam, świat mi się od tego nie zawalił, chociaż pozostał pewien niesmak, czy nie warto było odpuścić ciut wcześniej albo grać do ostatniego BIDa. Ale tego przewidzieć się niestety nie da, no i zawsze trzeba się liczyć, że zawsze może dołączyć honorowy użytkownik, któremu się dany przedmiot spodoba. Kończąc, zastanawiam się, czy starzy wyjadacze się jeszcze reaktywują czy już powstali jako nowe loginy… Pozdro, Stary wyjadacz (może nie – starszy użytkownik średniego pokolenia – z wagi półśmiesznej, jak w boksie – pokonany na punkty, a nie przez KO. Na szczęście.)


Autor:

Udostępnij Ten Post Na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.